"Człowiek będzie zupełnie wolny tylko wówczas, gdy otoczy się światem całkowicie stworzonym przez siebie."
Georg W. Friedrich Hegel - Zeszyty 1957-1972
Rodząc się jesteś nagi, będąc nagi jesteś wolny. Z biegiem czasu zwyczaje i obowiązki spadające na człowieka zaczynają tworzyć jego codzienność, nasza wolność schodzi na bok by ustąpić miejsca odruchom, bez których funkcjonowanie nie byłoby możliwe. Sytuacje te stają się naszym mimowolnym ograniczeniem jednak nie można powiedzieć, że są uciążliwe - to pakiet podstaw do prawidłowego życia.
Systemy w jakich oddychamy są przeróżne, biorąc jednak pod uwagę statystycznego człowieka jest to utarty schemat. Chodzimy do szkoły, wyznajemy jakąś wiarę, podlegamy pod rodziców, naszym obowiązkiem jest przestrzegać ogólnie przyjętego prawa, wywiązywać się z opłat i tak dalej i tak dalej. Zatem czy można powiedzieć, że w tym świecie człowiek jest wolny? Z obserwacji wnioskuję, że wspomniane przywary burzą wizję człowieka wolnego. Społeczeństwo twierdzi, że to niemożliwe być wolnym płacąc podatki i godząc się na słowa rządu. Owszem, z fizycznego punktu widzenia to prawda, jesteśmy ubezwłasnowolnieni przez kraj w momencie, w którym godzimy się na jego obywatelstwo. Nie mniej jednak trudno wyobrazić sobie życie bez tych reguł, panowałby jeszcze większy chaos niż obecnie.
Ja zastanawiam się nad wolnością psychiczną, dla mnie ważniejszą niż fizyczna. Wolność to stan umysłu a umysł to centrum dowodzenia, dlatego higienę psychiczną uważam za klucz. Z przykrością patrzę na moich zniewolonych znajomych, nie chcę wymieniać przez jakie czynniki, bo to sprawa osobista, każda rodzina żyje według własnego kodeksu i uważam, że nie należy podejmować się krytyki. To pewnie również kwestia genów, jesteśmy ich tworem, wpajanych wartości, środowiska, tak naprawdę wszystko co odbiera nasz mózg wpływa na sposób postrzegania świata a co za tym idzie budowania definicji wolności.
Czym ona jest dla mnie? Czuję ją wtedy, gdy tak jak dzisiaj, o godzinie jedenastej zero pięć swobodnie przelewam myśli do Was wpatrując się w rodzący się świat za oknem. Jest ze mną tylko brzoza, która od siedemnastu lat śledzi moje poczynania a od kilku dni przyodziewa się w zarodki listków, no i kot, stworzenie, które swą obecnością chyba nigdy nie ingeruje w moją samotność bo ceni ją tak samo jak ja. To właśnie moja higiena psychiczna. I nie chodzi tutaj o to, że czuję się wolna bo siedzę w południe jak darmozjad nie mając żadnych obowiązków, nic bardziej mylnego bo czeka na mnie stos książek! Cenię, że moja świadomość należy tylko do mnie i nie muszę, przynajmniej na razie, z nikim się nią dzielić, nie dzwoni żaden telefon z pytaniem gdzie jestem i o której dzisiaj się widzimy, nikt nie dobija się z potokiem bzdetów z życia odległej sąsiadki z Gdańska, które nigdy specjalnie mnie nie interesowało. Lubię być sama. Na początku postu myślałam, że trochę inaczej zdefiniuję moją wolność ale pisanie uświadomiło mi, że to jej definicja tkwi w świadomej samotności.
Post rozpoczęło zdjęcie moich dwóch symboli wolności - koni i ptaków. Kiedyś opowiem Wam jak są mi bliskie i dlaczego teraz zaszkliły się moje oczy.
Liczę na Wasze wypowiedzi w sprawie wolności - czym jest dla Was, jak Wy ją definiujecie?
Do napisania!

jak dla mnie wolność to nawet nie brak obowiązków (bo jednak każdy jakieś tam ma), wolnośc definiuje bardziej jako:
OdpowiedzUsuń- możliwość nie tłumaczenia się ludziom z czegokolwiek (nawet przyjaciołom czy rodzinie) a jednak często jest tak, że jest taka niepisana umowa że np. przyjaciółce musisz powiedzieć wszystko. A dla mnie to jest dobrowolne. Wiadomo, że jak ktoś coś przeskrobie no to przeprosiny czy wytłumaczenie jest raczej wymagane, ale chodzi mi właśnie o takie coś jak wyżej napisałam. Czasem czuję się osaczona przez to, że wszystko muszę opowiadać, zwierzać się, opowiadać "JAK BYŁO" w szkole/pracy/na wykladzie itp itd. Także przez to że w naszym społeczeństwie b. ważna jest opinia innych ludzi (niby mówią, że nie należy się przejmować) ale tak naprawdę każdy się przejmuję w jakimś stopniu, jest to też nam narzucane w domach/rodzinach itd. I każdego to blokuje w mniejszym lub wiekszym stopniu.
- wolność - to też dla mnie cisza spokój, relaks tylko ja i moje myśli, to, że są rzeczy i przemyślenia/marzenia o których wiem tylko ja.
- no i oczywiście piękna przyroda, las, pusta plaża, powietrze po burzy (takie detale)
:)
Pozdrawiam, milego dnia
Bardzo interesująca definicja. Ja też lubię być sam na sam ze swoimi myślami. Może nawet nie traktowałabym tego jako samotność w ściśle fizycznym sensie, ale po prostu takie duchowe odizolowanie, niedzielenie się z nikim pewnymi myślami. Kiedy jednak zastanawiałam się, jaka może być moja definicja wolności, od razu przyszło mi na myśl jedno skojarzenie: sztuka. Myślę, że naprawdę można poczuć smak wolności poprzez tworzenie czegoś swojego, nie mającego żadnych ograniczeń poza naszą wyobraźnią, pozostawianie jakiegoś śladu swojej osobowości w postaci czegoś napisanego, skomponowanego czy namalowanego. Pewnie można w ten sposób wykrzyczeć wiele spraw, które siedzą w naszej głowie. Ja akurat nie jestem jakoś bardzo kreatywna, więc nie piszę z własnego doświadczenia, ale naprawdę wydaje mi się, że tak to wygląda.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.